Między nami wariatami

Między nami wariatami

Trudno stwierdzić, o czym te marne pisarskie wypociny będą. Jestem pospolitym leniem, więc mogę jedynie powstawiać punkty i podpunkty.
Zaczyna się od tego, że dwójka bachorów i kot wplątuje się w dość poważny szajs. Niekoniecznie wagi państwowej, ale zawsze coś, chwała Bogu.

Ostrzeżenia:

  • Brak plotu. Wybaczcie. Fabuła jest dość nikła, jednak tworzy się.
  • Przekleństwa (paszoł won, Drodzy Cenzorzy).
  • Gówniarzeria przejmuje władzę.
  • Najprawdopodobniej fantasy/science fiction/parodia/EVERYTHING
  • Czarny i prawdopodobnie żałosny humor.
  • Koty.
  • Narzekanie.
  • Magia, brokat i homosie. 
  • Brak akapitów. 
  • Możliwe błędy.
  • Kintama (wujek tłumacz może nie zawiedzie, to z japońskiego).
  • ( ͡° ͜ʖ ͡° ). O, Lenny ma pieprzyk. 
  • Łamanie czwartej ściany.
  • Fangirling 24/7.
  • Nie chcesz wiedzieć.
Drogi użytkowniku Internetu, zostałeś ostrzeżony. Proszę Cię również o wyrozumiałość, ponieważ to mój pierwszy blog i stresuję się na każdym kroku. Liczę na konstruktywną krytykę. Zara, czy te dwa ten-tegesy się trochu nie wyklu- - Nie ważne...
  
Przed przeczytaniem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do bloga bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy blog niewłaściwie czytany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Dziękuję.
O ile ktoś to czyta.

Prosz, oto cukierek.

 Próba/prolog/cholerawiecojeszcze cz. 1
Ulica Bernarda była jedną z tych typowych ulic, które wydawały się podejrzane. Nie chodzi tu o wygląd, ale o pewnych ludzi, którzy na niej mieszkali.
Państwo Kajitani spod numeru siódmego idealnie pasowali do tej kategorii. Wprowadzili się dwanaście lat wcześniej. Zdążyli już zaskarbić sobie sympatię większości sąsiadów.
Rzadko bywali w domu, co jedynie potęgowało ciekawość reszty wścibskich mieszkańców. Córka państwa Kajitani, Ryuu, wielokrotnie pytana o tajemnicze zniknięcia, jedynie kręciła głową i ciągle uparcie powtarzała, że to nic ważnego. To samo było z jej kuzynem, Juni'm, który mieszkał z nimi z powodu pracy swoich rodziców.
Nie mieli zbyt wielu krewnych. Kilku wujków, ciocie, kuzynostwo i dziadkowie, z czego matka i ojciec pani Kajitani już nie żyli. Babka zmarła na poważną chorobę, gdy Ryuu i Juniper mieli jedenaście lat. Dziadkowi również się nie poszczęściło. Umarł piętnaście lat wcześniej od swojej żony w dość podejrzanych okolicznościach. Niestety, dzieci nie dowiedziały się nic więcej. Śmierć rodziców Naomi Kajitani była tematem tabu dla całej rodziny. 
Juniper i Ryuu byli przyzwyczajeni do samotności. Nie przeszkadzała im cisza panująca w domu. Nie było tak źle, chociaż Ryuu mogłaby w końcu nauczyć się samodzielnie obsługiwać gazówkę albo zrobić sobie samej obiad. Byli leniwi, ale obowiązki mieli podzielone. Juni zajmował się kuchnią, Ryuu praniem. Sprzątali oboje. Temat opieki nad ogrodem był niewyjaśnioną zagadką. Ach! Jak tam zarosło.
A wszystko przez brak umiejętności posługiwania się kosiarką.
Mieszkali w świecie niebezpiecznym, pełnym istot i ludzi, których nikt nie miał ochoty nigdy spotkać. Magia była tak powszechna jak zakupy czy kawa. Technologia nie zostawała w tyle.
Zaklinacze, łowcy, faceci w czerni, alchemicy – witamy w tym świecie. Mimo tej istnej mieszanki wybuchowej całe to cholerstwo cudem trzyma się razem. 
Nie wiedzieli jednak, że niedługo ich życie miało stać się równie nieobliczalnym szajsem.

Dobranoc.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 13 |Arc4|

Rozdział 1 |Arc1|

Rozdział 14 |Arc4